W myśli słowo "nienawidzę",Lecz usta szepczą "kocham".
Jedyne na czym ci zależy ogranicza się do łóżka,
Lecz wciąż powtarzasz wielkie zdania o miłości.
Zaliczasz...
Porzucasz...
Przeklinasz...
Nie liczysz się z jej uczuciami,
Nie myślisz o sprawionym bólu.
Do przodu brniesz,
Nie odwracasz się.
Zaliczasz...
Porzucasz...
Przeklinasz...
Zapominasz o niej,
W kąt wciskasz obraz jej twarz.
Od nowa zaczynasz swoją grę,
Od nowa zwodzisz ją naiwną.
Zaliczasz...
Porzucasz...
Przeklinasz...
A ona znów ci wierzy,
Znów przy Tobie trwa.
Lecz Ty tylko grasz,
Ona nie liczy się tu.
Zaliczasz...
Porzucasz..
Przeklinasz...
Historia kończy się inaczej,
Niż spodziewałeś się jeszcze dziś.
Spotkałeś taką co lepiej grała,
To ona zniszczyła twe wątłe ego.
Zaliczyła...
Porzuciła...
Lecz nie przeklina...
Bawi się Tobą nadal...
Choć jeszcze tego nie wiesz...
Nie zaliczasz...
Nie porzucasz...
Nie przeklinasz...
Poznałeś czym jest miłość,
Zaznałeś nie odwzajemnienia.
Chciałeś, marzyłeś, planowałeś,
A w zamian nic nie dostałeś.
A ona:Zaliczyła...
Porzuciła...
I dalej bawi się Tobą...
Nikt nad Tobą nie płacze, bo
Zaliczałeś...
Porzucałeś...
Przeklinałeś...
Zabawka twa na Tobie się zemściła.